Tagged in: zmęczenie

Przemyślenia

z81Niektórzy klienci są wspaniali. Dzwonią w jednym, określonym celu, szybko go realizują i pozwalają mi na kontynuowanie mojej pracy. Takich rozmówców lubię najbardziej – zdecydowanych, znających swoje potrzeby i szybko podejmujących decyzje. O wiele mniej lubię tych, z którymi rozmowa to prawdziwa gehenna. Ludzie tacy przez pół godziny mogą gadać o wszystkim i o niczym i w żadnym stopniu nie zbliżają się do podjęcia ostatecznej decyzji. Wypytują mnie o wszystko trzy razy pod rząd, a ja jako specjalista ds. wsparcia sprzedaży Łomża muszę być dla nich miły i grzeczny.

Uwierzcie, że po pół godzinnej rozmowie, która do niczego nie doprowadziła czasem mam ochotę wziąć słuchawkę od telefonu i walnąć nią tak mocno w ścianę, by rozpadła się na milion kawałków. Nigdy tego nie zrobiłem i nie zrobię, bo to mienie służbowe. Za telefon na pewno policzyliby mi jak za zboże. Dobrze znam swoją firmę.

Czasem wydaje mi się, że w zawodzie specjalisty ds. wsparcia sprzedaży nie wytrzymam już dłużej, że zaraz zdenerwuję się tak bardzo, że bez zastanowienia pożegnam się z pracą. Przemyślenia te nachodzą mnie dość często, ale na razie nic z nich nie wynikło. Chyba jestem zbyt leniwy – nie chce mi się szukać nowego pracodawcy.

Trudno mi się dobudzić

Czwartek jest jednym z moich ulubionych dni w ciągu tygodnia – wszystko dlatego, że oznacza powolne zbliżanie się do końca tygodnia i rozpoczęcia weekendu. Ja w ostatnim czasie mam bardzo poważne problemy z wczesnym wstawaniem. Kiedyś mogłem wstawać o każdej porze dnia i nocy, dochodziłem do siebie bardzo szybko i niemal natychmiast mogłem zająć się stawianymi mi zadaniami.

q81Teraz, w miarę starzenia się mojego organizmu, jest chyba coraz gorzej. Wiem, że ogólnie nie należę do osób najstarszych, bo w końcu nie mam skończonej jeszcze trzydziestki, ale uwierzcie mi – czasem czuję się jak jakiś staruszek, któremu za chwilę potrzebna będzie laska. Czy to możliwe by moja praca w sprzedaży tak źle wpływała na moje samopoczucie, specjalista ds. wsparcia sprzedaży Suwałki?

Wracając do kłopotów ze wstawaniem. Gdybym chodził spać bardzo późno i nie mógł się dobudzić rano przed wyjściem do pracy, mógłbym mieć pretensję do samego siebie, że za późno kładę się do łóżka. Niestety, tego zarzucić sobie nie mogę, bo codziennie idę spać około 22.30 – bardzo rzadko dzień kończę później.  By spokojnie wyszykować się i dotrzeć do firmy potrzebuję 1,5 godziny, dlatego wstaję o 7.00 rano. Sami widzicie, że przeciętnie przesypiam 8,5 godziny w ciągu doby. Przecież to bardzo dużo i nie każdy może pozwolić sobie na taką ilość snu! Nie wiem dlaczego więc mam takie problemy z poranną pobudką.

Jakoś trzeba funkcjonować

a81Gdyby nie duże zapasy kawy z ekspresu, jakie posiadamy w swojej firmowej kuchni, na pewno nie byłbym w stanie przez cały dzień odpowiednio wykonywać swoich obowiązków zawodowych na stanowisku specjalisty ds. wsparcia sprzedaży Kędzierzyn-Koźle. Bardzo dobrze pamiętam dzień, gdy pewnego razu nadciągnął prawdziwy kataklizm w postaci zepsutego ekspresu do kawy. Nawet nie wyobrażacie sobie, co się wtedy działo i jak ludzie się zachowywali. Ja starałem się zachować względny spokój, ale atmosfera paniki była wszechogarniająca. Prawdziwym zbawieniem okazała się wtedy kawiarnia położona w niedalekiej odległości od naszej firmy, do której co rusz ktoś biegał po kawę. Organizowane nawet były pewnego rodzaju dyżury. Od rana po kawę dla całego zespołu specjalistów od wsparcia sprzedaży szły trzy osoby, późnej kolejne trzy, następnie jeszcze kolejne. Tego dnia wydałem mnóstwo pieniędzy na kawę, ale co zrobić – gdy nie ma innej opcji trzeba płacić.

Gdy cały dzień ma się kontakt z klientami należy mieć oczy i uszy otwarte, a do tego niestety potrzeba otwartego umysłu. Nic tak nie zapewnia jasności myślenia jak dobra, mocna kawa, o odpowiedniej porze dnia. Po 3,5 roku pracy w zawodzie specjalisty ds. sprzedaży mam już wypracowane określone schematy działania, które pozwalają mi przetrwać w branży i osiągać bardzo dobre wyniki. Podobnie jest z posiłkami i piciem kawy. Po przyjściu do pracy najpierw robię sobie energetyczną, dużą czarną kawę, która stawia mnie na nogi i zagrzewa do walki na pierwszych kilka godzin. Później wypijam espresso – w trakcie prowadzenia rozmów nie mam czasu na siorbanie kawki, dlatego nową dawkę energii muszę dostarczyć w wersji skondensowanej. Takich espresso wypijam dziennie od dwóch do trzech, w zależności od ilości zadań.

Czas na relaks

W trakcie godzin pracy często mam tak, że zwyczajnie nie chce mi się pracować i najchętniej zrobiłabym sobie krótką przerwę od zawodowych obowiązków. Jeżeli akurat kierownika działu nie ma w pobliżu, minimalizuję wszystkie okienka powiązane z pracą w dziale sprzedaży, włączam przeglądarkę i poświęcam się przeglądaniu ulubionych stron internetowych. W ciągu piętnastu minut zbieram najnowsze informacje z facebooka, pudelka, demotywatorów, kwejka, naszej klasy i wielu innych, interesujących mnie stron. Od czasu do czasu zajrzę na portale poświęcone wiadomościom i wydarzeniom z Polski i świata, jednak w pracy staram się nie przejmować za bardzo światem zewnętrznym. I tak mam już dość zmartwień związanych z życiem zawodowym, klientami i realizowaniem planów sprzedażowych.

37Okresy odpoczynku od obowiązków zawodowych nie mogą być zbyt częste i zbyt długie. O ile kierownik toleruje okazjonalne poświęcanie się rozrywce, o tyle zbyt intensywne odstawianie pracy na bok mogłoby zaowocować oficjalną naganą, a w ostateczności rozwiązaniem umowy o pracę.

Dzisiaj w pracy miałam na przykład tak dużo pracy, że w ciągu ośmiu godzin siedzenia przed komputerem nie miałam ani chwili czasu dla siebie. Dopiero teraz, po przyjściu z firmy, specjalistka ds. wsparcia sprzedaży Łódź, mogłam usiąść przed laptopem i nadrobić zaległości. Nadrabiam je już od ponad godziny i jakoś nadal nadrobić nie mogę.

Weekend dla siebie

Ten weekend zapowiada się naprawdę ciekawie i już nie mogę się doczekać gdy przyjdzie piątek i razem z grupką przyjaciół wyruszymy w podróż na Czechy. Dwa miesiące temu postanowiliśmy sobie, że w zbliżającym się tygodniu każdy bierze sobie poniedziałek i wtorek wolny, by razem, w dwa samochody, zrobić wycieczkę do czeskiej stolicy – Pragi. Mamy koniec miesiąca, koniec okresu sprzedażowego i jako specjalista ds. wsparcia sprzedaży Rzeszów nie powinienem brać wolnego, jednak ten urlop był tak dawno zaplanowany, że nikt nie ma prawa mi go nagle odmówić. Co z tego, że teraz jest gorący okres – jakby się dobrze przyjrzeć w sprzedaży zawsze jest gorąco i ma się mnóstwo rzeczy do zrobienia. Prezes najchętniej życzyłby sobie, żeby jego pracownicy nigdy nie brali wolnego, ale tak się niestety nie ma.

6Moi pozostali znajomi nie mają tak wymagającej pracy jak ja. Wśród wycieczkowiczów jest jeden programista, urzędnik administracji publicznej, pielęgniarka i recepcjonistka. Jest też dwóch bezrobotnych, którzy czasu mają jak lodu, choć ich możliwości finansowe są dużo poniżej przeciętnych.

Teraz nie przejmuję się tym, co będzie w następnym tygodniu, bo w głowie cały czas mam weekendowy wyjazd. To nim obecnie żyję, a nie spotkaniami z klientami i realizacją planu sprzedażowego. W następnym tygodniu będę miał dużo pracy i dużo zadań do nadrobienia, ale na pewno dam radę. Najwyżej parę razy zostanę trochę dłużej i nadgonię zaległości. Po czeskim weekendzie będę miał w końcu mnóstwo sił i werwy do pracy!