Na kursie

Od dwóch dni biorę udział w nudnym szkoleniu, które najchętniej bym przespał lub w ogóle opuścił. Niestety, jeśli chcę rozpocząć pracę w charakterze specjalisty sprzedażowego w firmie, nie dość, że muszę pięć dni przesiedzieć na szkoleniu, to jeszcze na koniec kursu muszę zdać jakiś egzamin potwierdzający moją wiedzę z omawianego zakresu. Tydzień siedzenia na niewygodnych krzesełkach i wysłuchiwania nudnych opowieści wykładowcy da się jeszcze jakoś przeżyć, ale egzamin? Po co mi egzamin? Przecież wiadomo, że wszystkiego i tak nauczę się w praktyce, podczas wypełniania obowiązków zawodowych, a nie na sucho przed rozpoczęciem pracy.

29Najbardziej irytuje mnie fakt, że jestem chyba jedynym uczestnikiem szkolenia, któremu przeszkadza egzamin końcowy. Oprócz mnie w kursie uczestniczy jeszcze pięć osób, z których każda odgrywa pilnego studenta i co chwila zadaje pytania wykładowcy. Gdy słyszę te ciągłe pytania, przymilny głos i podlizywanie się wykładowcy to mam ochotę wstać i wyjść. Gołym okiem widać, że facetowi prowadzącemu kurs bardzo odpowiada atencja ze strony kursantów i czuje się nią mile połechtany, specjalista ds. wsparcia sprzedaży Gorzów Wielkopolski. Chodzi dumny jak paw i z miną dobrego wujaszka odpowiada na wszystkie zadawane pytania. Chociaż ja do tej pory nie zadałem żadnego, nie oznacza to, że nie słucham o czym mówi prowadzący. Wszystkie informacje skrzętnie notuję sobie w głowie i staram się zapamiętać, żeby później wykorzystać je na wspomnianym egzaminie. Już nie mogę doczekać się jak to wszystko się skończy i będę mógł zabrać się za pracę.

Zasłużyłem na awans

32Jutro około godziny 11.00 mają zostać podane wyniki wewnętrznej rekrutacji na stanowisko kierownika działu sprzedażowego, którą co niektórzy nazywali szansą na awans zawodowy. Każdy pracownik działu sprzedażowego brał udział w rekrutacji, bo nikt nie chciał zaprzepaścić szansy na rozwój zawodowy. Szansę na awans mieli wszyscy ci, którzy w firmie przepracowali dłużej niż rok, a więc wszyscy z wyjątkiem nowej asystentki działu, która i tak nie miałaby szans na wygraną. Ma się rozumieć, że ja, specjalista ds. wsparcia sprzedaży Kielce, podobnie jak inni moi koledzy wziąłem udział w rekrutacji i cały czas mam nadzieję, że to ja zostanę wybrany. Na moją korzyść przemawia fakt, że jestem najdłużej zatrudnionym w firmie specjalistą, w związku z czym to mi należy się posada kierownika.

W firmie pracuję od pięciu i pół roku, a zatrudniony w niej zostałem prawie natychmiast po rozpoczęciu działalności. Po części czuję się więc ojcem wszystkich pozostałych pracowników i ich mentalnym guru, którego należy słuchać. To oczywiste, że w zamian za długoletnią wierność firmie należy mi się awans i niemała podwyżka. Po pięciu latach sprzedaży usług mojej firmy mam już dość ciągłych rozmów z klientami i z chęcią zająłbym się czymś innym, przyjemniejszym i bardziej odpowiedzialnym.

Nie twierdzę, że stanowisko specjalisty nie jest odpowiedzialne, bo jest. Obecnie jestem jednak odpowiedzialny jedynie za swoją pracę, a chciałbym rozszerzyć odpowiedzialność na obowiązki innych osób. Mam nadzieję, że jutro o tej porze będę najszczęśliwszym człowiekiem w firmie!

Pozazawodowa depresja

Jeśli macie jakiś pomysł jak pomóc komuś, kto właśnie stracił pracę i pogrążył się w związku z tym w wielkiej depresji to bardzo proszę o kontakt i jakieś cenne porady. Mojego chłopaka zawsze uważałam za bardzo silnego mężczyznę, który potrafi poradzić sobie w każdej sytuacji i wyjść obronną ręką ze wszystkich przeciwności losu. W naszym związku to Michał zawsze był tym, który trzymał rękę na pulsie i zachowywał trzeźwość myślenia w chwilach, w których ja zaczynałam panikować. Tak było na przykład podczas jednej z wędrówek po lesie, gdy nieopatrznie zgubiliśmy się w środku gęstwiny i nie wiedzieliśmy jak wrócić. To Michał złapał mnie wtedy za rękę i wyprowadził na znajomą ścieżkę.

35Teraz, aby się odwdzięczyć, to ja powinnam złapać Michała za dłoń i wyprowadzić z ciemnej otchłani, jaką jest depresja. Dwa tygodnie temu Michał został wyrzucony z pracy, którą bardzo lubił. Wyrzucony, bo popełnił jakiś zawodowy błąd, który pociągnął za sobą szereg niekorzystnych konsekwencji. Przez trzy lata mój chłopak pracował jako specjalista ds. wsparcia sprzedaży Legnica i czerpał ze swojej pracy wiele przyjemności. Rzadko słyszałam żeby Michał narzekał na obowiązki czy przełożonego. W większości przypadków na temat swojej pracy wypowiadał się bardzo pozytywnie, zwłaszcza, gdy na konto wpływała mu wysoka pensja. Teraz mój partner całymi dniami przesiaduje przed telewizorem i ani myśli o jakiejkolwiek aktywności. Nie wiem już co mam robić i jak mu pomóc, bo wszystkie moje zabiegi i pomysły spełzają na niczym.

Nielubiana koleżanka

Szczerze nie cierpię swojej koleżanki z pracy, która uważa się za nie wiadomo kogo, boginię, która w swej łasce zeszła do nas, zwykłego ludu z nieba i wymaga przez to, by każdy traktował ją z należytym jej szacunkiem i uwagą. Już parę razy próbowałam pokazać Adze, że wcale nie jest takim ideałem, za jakiego się uważa, bo zwyczajnie popełnia ludzkie błędy, a do tego nie grzeszy urodą. Ada chyba nie widzi wad w swoim wyglądzie i zachowaniu, bo w rozmowach z innymi zachowuje się, jakby ktoś dostąpił wielkiego zaszczytu, że ona, królowa, zgodziła się z nim porozmawiać. Och, ależ ja nie cierpię tej baby!

42Nie wiem jakim cudem Aga, z całą tą swoją wyniosłością i poczuciem dostojeństwa daje radę rozmawiać z klientami i jeszcze do tego osiąga bardzo dobre wyniki, specjalista ds. wsparcia sprzedaży Ostrołęka. Na miejscu jej klientów od razu rzuciłabym słuchawką i przestała z nią rozmawiać, jednak tej wiedźmie jakoś udaje się swoich klientów zatrzymać i jeszcze namówić na duże zakupy.

Najbardziej denerwuje mnie w Adze to, jednym z głównych celi, jakie obrała sobie w naszej firmie stał się Robert, który od dłuższego czasu podoba się również mnie. Agnieszka bezustannie dąży do tego, by Robert się w niej zadurzył i muszę przyznać, że odnosi na tym polu pierwsze sukcesy. Robert, który jeszcze niedawno w ogóle nie interesował się Agą, teraz wodzi za nią maślanymi oczyma i wpatruje się w nią jak ciele w malowane wrota.

Przyczyna złego humoru

44Dzisiaj mam wyjątkowo kiepski humor i dokładnie wiem co jest jego przyczyną. Z żoną uchodzimy za świetnie dobraną parę, która dogaduje się we wszelkich możliwych sprawach i tak jest w istocie. Rzadko kiedy się kłócimy, bo niemal zawsze mamy identyczne zdanie, jednak gdy już do tego dojdzie to wojna między nami jest tak wielka, że gdyby nasza złość miała destrukcyjną siłę, to po naszym domu dawno pozostałyby gruzy. Kiedyś nie byłem człowiekiem nerwowym, jednak z każdym rokiem pracy w charakterze specjalisty ds. wsparcia sprzedaży moja odporność na sytuacje stresowe malała. Gdy całymi dniami pracuje się w warunkach stresujących nic dziwnego, że z czasem i my zaczynamy być bardzo zdenerwowani.

Dzień, w którym potrzebowałem zaledwie jednej iskry do poróżnienia się z żoną był właśnie wczoraj i traf chciał, że akurat wczoraj żona również miała humor, który gwarantował ostrą kłótnię, specjalista ds. wsparcia sprzedaży Piotrków Trybunalski. Starałem się hamować i nie przelewać na małżonkę wszystkiej złości, jaką skumulowałem w sobie w pracy, jednak gdy żona ni z tego ni z owego zaczęła na mnie narzekać, że jestem takim to a takim mężem nie wytrzymałem i rozpocząłem straszliwą kłótnię. Kłóciliśmy się przez cały wieczór i podejrzewam, że nasze krzyki było słychać nawet u sąsiadów. Do łóżka położyliśmy się skłóceni i obrażeni, choć zazwyczaj staramy się pogodzić przed pójściem spać. W nerwach śpi mi się bardzo źle i często cierpię na bezsenność, która zaburza moje myślenie.

W nocy kompletnie się nie wyspałem i od rana chodzę zły jak osa. Muszę koniecznie pogodzić się dziś z żoną, bo drugiej nieprzespanej nocy nie wytrzymam.

Miesiące dobre i złe

Ten miesiąc zdecydowanie mogę zaliczyć do miesięcy, z których jestem dumny ze swojej pracy, zaangażowania i osiągniętych wyników. Już jakiś czas temu zrobiłem sobie tabelkę, w której po jednej stronie wpisuję miesiące, które należy spisać na straty, natomiast w drugiej notuję nazwy tych miesięcy, w których byłem zadowolony ze swojego stanowiska pracy i chętny do dalszej współpracy z zatrudniającą mnie firmą, specjalista ds. wsparcia sprzedaży Siedlce.

45Z tego, co do tej pory zanotowałem można zaobserwować, że na szczęście dla mnie i dla mojej firmy więcej pozycji znajduje się po tej stronie tabelki, która przeznaczona jest dla sukcesów  zawodowych. Stosunek miesięcy dobrych do miesięcy złych jest jak mniej więcej 2 do 1, co oznacza, że moja praca w zawodzie specjalisty wsparcia sprzedaży jest nadal dobrym rozwiązaniem i powinienem się jej trzymać.

Jeśli za jakiś czas zauważę, że liczba miesięcy złych rośnie w niepokojąco szybkim tempie i zaczyna doganiać liczbę miesięcy dobrych na pewno podejmę jakieś akcje mające na celu zmienić niekorzystną tendencję. Będzie to albo zmiana w sposobie wykonywania zawodowych obowiązków albo coś tak prostego i odważnego jak zmiana miejsca pracy. Z moich doświadczeniem zawodowym i odniesionymi sukcesami na pewno znajdzie się wiele firm, które zgodzą się przyjąć mnie w swoje szeregi. Póki co jest jednak dobrze, dlatego nigdzie się nie ruszam i jedynie czekam na dalszy rozwój wypadków.

Co lubię, czego nie

W pracy specjalisty ds. sprzedaży najbardziej podoba mi się duża odpowiedzialność mojego zajęcia oraz fakt, że bez mego udziału prawidłowe działanie firmy byłoby niemożliwe. Sama praca specjalisty nie jest może najgorsza, ale nie jest też najlepsza. Po sześciu latach zatrudnienia na tym stanowisku czasem mam już serdecznie dość wypełniania obowiązków zawodowych i marzę o czymś innym, nowym.

2Sprzedaż jest zajęciem dość specyficznym – powie to wam każdy, kto miał kiedykolwiek styczność handlem i zachęcaniem klientów do zakupu określonych usług lub produktów. Branża sprzedażowa jest branżą dla najlepszych i najbardziej wytrwałych pracowników, którzy cechują się określoną wytrzymałością psychiczną i nie boją się kontaktu z innymi osobami.

W sprzedaży najgorsze są zawsze początki – zanim człowiek przyzwyczai się do nowej funkcji i nowego zawodu mija przynajmniej kilka tygodni. Dopiero po takim czasie jesteśmy w stanie stwierdzić czy pasuje nam zawód specjalisty czy nie, specjalista ds. wsparcia sprzedaży Poznań.

Tak jak wspominałem, dla mnie praca w sprzedaży nie jest najgorsza, choć chciałbym już w niej coś zmienić. Najchętniej zostałbym w tej samej firmie, ale awansował na jakieś lepsze i lepiej płatne stanowisko pracy. Mógłbym zostać choćby kierownikiem działu – stanowisko kierownicze to zawsze coś więcej, aniżeli posada samego specjalisty sprzedażowego.